Archiwum Doliny Miłosierdzia

No i niestety ferie sie skończyły

Obejrzyj zdjęcia

Parafialne rodzinne ferie zimowe 2016 rozpoczęliśmy w sobotę 13 lutego. Czekaliśmy – tak duzi jak i mali – cały rok na ten drugi wspólny wyjazd. Mieszkanie u gościnnego Pana Kazika i jego żony Pani Kasi było dogodne, wygodne, pełne śmiechu i tupotu małych stóp od parteru po trzecie piętro. Jadalnia była świadkiem na ogół wspólnie przygotowywanych śniadań i kolacji oraz czasu towarzyskiego relaksu.

Pogoda, niestety momentami chciała popsuć humory, ale jej się to nie udało. Mobilizowała natomiast – głównie oczywiście przez osobę Księdza Proboszcza – do zdobywania narciarskich szlifów na pobliskim stoku „U Gruloka”. Pełen oddania i wielkiej cierpliwości ks. Andrzej jak zawsze pokazał ogromny talent pedagogiczny. Wziął pod swoje skrzydła grupę czworga dzieciaków – wiek mieszany od 6 do 10 o również mieszanych umiejętnościach narciarskich. Dzieci, jak to dzieci, zapału i radości były pełne, choć z posłuszeństwem na stoku bywało różnie. Ale gdzieżby Ksiądz Proboszcz sobie z tym nie poradził?! Na stoku stanowili widok piękny – za Księdzem sunął naśladując wszystkie jego ruchy sznureczek gęsiątek na nartach. W czasie tych nauk dzieci cudnie opanowały zjazd „nie na krechę”, a sam Proboszcz wyćwiczył już chyba do perfekcji, jazdę w dół stoku TYŁEM robiąc w tym samym czasie dzieciom zdjęcia i filmiki ze zjazdów.

 

Najmłodsza pociecha tego wyjazdu jeszcze nie zdecydowała się na naukę narciarstwa, ale za to pod okiem czujnego taty opanowała zjazdy na oponie czyli snow tubingu zostając „piratem stoku”.

 

 

Po dopołudniowych nartach były wspólne obiady w karczmie „U Bacy”. Małym narciarzom dopisywał wielki apetyt.

 

 

Wieczory i deszczowe godziny zdominował Sabotażysta. Brzmi groźnie nazwa tej naszej już ulubionej gry towarzyskiej, ale de facto dostarczała niezmiennie mnóstwa powodów do śmiechu. Tu Proboszcz z dzieciakami, tj. Michałkiem, Mają, Patrycją oraz Grzesiem okazali się sabotażystami nie do pobicia.

Korzystając niemal z każdej wolnej chwili dzieci porywały do zabawy „w chowanego” swojego ukochanego mentora, czyli Proboszcza. Udało im się rozpracować calutką topografię domu pana Kazika – od kotłowni po poddasze.

Niełatwo było się rozstać, kiedy nadszedł dzień wyjazdu. Ale już wszyscy czekamy na ferie zimowe za rok!